Relacja - Jerzy Drogowski

To co pamiętam z lat 1982-1983.

W latach 1973 - 1988 pracowałem w Centralnym Ośrodku Badawczo-Rozwojowym Aparatury Badawczej i Dydaktycznej oddział w Poznaniu przy dawnej ul. Czerwonej Armii 69. Siedziba firmy mieściła się w budynku LOT-u w samym centrum miasta prawie naprzeciw Domu Partii. Z okien mojej firmy bardzo dokładnie widać było manifestacje i akcje protestacyjne ludności pod pomnikiem Adama Mickiewicza a także akcje pacyfikacyjne ZOMO czy demonstracje siły z przejazdem czołgów ulicami miasta włącznie.

Po wprowadzeniu stanu wojennego podjąłem decyzję o czynnym włączeniu się w miarę moich możliwości do przeciwstawienia się doświadczanym naocznie represjom i pozbawianiu ludzi nadziei na zmiany. W lutym 1982 osobiście doświadczyłem zatrzymania przez milicję podczas godziny milicyjnej [około 5 minut przed jej końcem] co skończyło się jazdą "suką" na sąd doraźny, rozprawą i zapłaceniem grzywny. Tamtego dnia więcej ludzi o tej porze wyszło już z domów, ale uciekających zdrowych milicja nie doganiała tylko udało się dopaść jednego "groźnego dla władzy" inwalidę.

Moją skromną działalność konspiracyjną zacząłem jesienią 1982r. kiedy żona mojego siostrzeńca, Jadwiga Sulikowska, znając moje przekonania polityczne, zwróciła się do mnie jako elektronika z prośbą o wykonanie pewnych układów nadajnika stosowanego do nadawania audycji podziemnego Radia Solidarność. Otrzymałem pewne schematy podzespołu nadajnika. Moim zadaniem było wykonać płytki drukowane układu, zakupić części elektroniczne z zachowaniem ostrożności [każda część w innym sklepie lub w innym czasie]. Podzespoły należało zmontować, uruchomić i przekazać Jadwidze Sulikowskiej. W tym przedsięwzięciu pomagał mi mój szwagier, także elektronik Wiesław Tomczak, brat Przemysława Tomczaka związanego z współpracą z Jadwigą Sulikowską.

Z mojego mieszkania M3 mieszczącego się na 12 piętrze wieżowca na dawnym Osiedlu Kraju Rad 19 [obecnie Wichrowe Wzgórza] były wielokrotnie nadawane audycje Radia Solidarność za moją aprobatą. Z okien wyższych pięter klatki schodowej Jadwiga Sulikowska wyrzucała pliki ulotek informującej o nadaniu audycji. Działalność Radia Solidarność musiała bardzo rozdrażnić władze stanu wojennego. Wielkim wysiłkiem i zapewne też kosztem zaczęli stawiać na wysokich budynkach pelengatory do lokalizacji nadajników. Jeden z pelengatorów został zainstalowany na dachu sąsiadującego z moim bloku nr. 18. W tej sytuacji zaniechane zostało nadawanie audycji z mojego mieszkania. W 1983r. przeniosłem się do mojego docelowego mieszkania na Osiedlu Czecha 77, także w wieżowcu. Z mojego bloku na Czecha 77 również były kilkakrotnie emitowane audycje Radia Solidarność. Pomagałem też w przekazywaniu pomocy rodzinom osób represjonowanych wskazanych przez Jadwigę Sulikowską w postaci darów rzeczowych i pieniędzy.

Poza współpracą z Jadwigą Sulikowską pomagałem sporadycznie mojemu serdecznemu przyjacielowi i koledze z pracy, Bolesławowi Matylli. Kilkakrotnie odbierałem z dworca kurierów z "bibułą" i przewoziłem ich w umówione miejsca. Identyfikacja kurierów odbywała się na podstawie umówionych haseł i odzewów oraz połówek pasujących do siebie banknotów. Za transport służył mój inwalidzki Trabant.

W tym czasie byłem w posiadaniu radia odbierającego pasmo fal UKF, na których milicja nadawała dyspozycje do radiowozów. Było to cenne źródło informacji pomocne przy ostrzeganiu o zamiarach i ruchach milicyjnych radiowozów. Milicja później zmieniła system komunikacji, ale stare radio o specjalnych zakresach jeszcze jest u mnie jako pamiątka tamtych czasów.

To mniej więcej tyle ile zapamiętałem jeśli chodzi o mój skromny udział w działaniach podziemnej Solidarności.

Jerzy Drogowski

Zobacz inne strony w tej sekcji

Janusz Pałubicki |
| Józef Walczak