Relacja - Grzegorz Ciernioch

Na początku 1982 r. , w czasie pobytu u rodziny w Poznaniu na Strzeszyńskiej, zobaczyłem konstruowany przez mego brata Piotra próbny układ nadajnika UKF. Wtedy dowiedziałem się, że istnieje taka potrzeba i że Piotr jest w to jakoś zaangażowany.

Po przedyskutowaniu sytuacji z Piotrem i z Rafałem, postanowiliśmy, że sprawniej i bezpieczniej będzie gdy ja zajmę się opracowaniem i wykonaniem układu nadajnika w Zielonej Górze, gdzie wówczas mieszkałem i pracowałem. Nadajnik zostałby przekazany Piotrowi do dalszego wykorzystania.

I tak to się zaczęło.

1. Ustaliliśmy, że nadajnik powinien być możliwie mały rozmiarami a moc około 2 W powinna wystarczyć przy nadawaniu na wolnej częstotliwości pasma UKF.
Tak powstał pierwszy układ składający się z 2-ch modułów:
- generatora modulowanego FM,
- wzmacniacza wyjściowego;

Przewidziano zasilanie 12 V, a modulowanie z magnetofonu kasetowego. Rozbicie układu na 2 moduły miało ułatwić zamontowanie go np. w magnetofonie. Wykonałem kilka takich układów, przygotowałem elementy do następnych i wraz z dokumentacją przesłałem Piotrowi do wykorzystania i powielenia. Rozmiary modułów pozwalały na zamontowanie ich wewnątrz obudowy baterii R20. I w takiej formie zostały przewiezione do Poznania przez moją córkę Katarzynę, wówczas studentkę UAM.
Ten pierwszy nadajnik miał nasz wewnętrzny kryptonim : ALBIN .
To tak dla przekory, (słynny brygadzista A. Siwak !)

2. Następnym modelem nadajnika był układ montowany już na jednej, trochę większej płytce drukowanej. Pewnie tak było jednak wygodniej. Nie możemy już dziś ustalić czy ten model czy następny ( na fonię TV) miał się nazywać TULIPAN. To dla pamięci o Szymonie Pawlickim, moim szkolnym koledze z Technikum, który w tym czasie był już w „ich" rękach. Z powodu jego niesamowitej fantazji i czaru rzucanego na wszystkie dziewczyny, nazywaliśmy go „Fanfan Tulipan". (może jeszcze ktoś pamięta film z Gerardem Philipem).
Ten model nadajnika był wykonany w kilku wersjach układowych. W pozostałościach „poprodukcyjnych" pozostało kilka układów gotowych (może po eksploatacji ?), a również sporo gotowych części do montażu następnych egzemplarzy. Pozostały niedokończone, prawdopodobnie po zaprzestaniu emisji na UKF, gdy powstały możliwości nadawania „na fonii TV". Były opracowane i przepróbowane wzmacniacze mocy dla zakresu UKF. Pozostały schematy i części układów lampowych i tranzystorowych. Czy były wykorzystywane w emisjach ? Nie wiem.

3. Kiedyś Piotr przekazał informację, że „gdzieś" nadają na fonii programu TV. Nadawanie na fonii TV, czyli praktycznie zastąpienie fonii nadawanego programu poprzez „ naszą" fonię było bardzo atrakcyjną formą emisji . Nie wymagało to, koniecznego w przypadku emisji na UKF, informowania o godzinie i częstotliwości. Również wykrywanie takiej emisji przez „służby" byłoby utrudnione poprzez fakt, że w „eterze" cały czas była oryginalna fonia programu.
Przystąpiliśmy do opracowania takiego rozwiązania. Istotą nadawania na fonii TV jest dokładne i stabilne dostrojenie się do częstotliwości fonii kanału telewizyjnego. Dyskutowaliśmy różne metody stabilizacji, na przykład metodę kontroli odstępu od częstotliwości nośnej wizji. Ale ostatecznie do „ produkcji" poszedł układ, w którym stabilizowano różnicę częstotliwości naszego nadajnika i harmonicznej oscylatora kwarcowego. Poprzez dobór kwarcu i odpowiednie zestrojenie obwodów częstotliwości różnicowej można było dostroić układ do fonii różnych kanałów telewizyjnych.
Pierwszy układ był przeznaczony do nadawania w Poznaniu, gdzie 1 program TV pracował na kanale 9. Program ten był emitowany ze Śremu, co było okolicznością korzystną, gdyż w Poznaniu wystarczała mniejsza moc nadajnika do „przykrycia" fonii programowej. W wykonanych nadajnikach moc wyjściowa wynosiła do 20 W.

Układ nadajnika „na" fonię kanału TV składał się z zasadniczych bloków:
- układu sterującego , modulowanego FM „ naszą" fonią z wyjścia magnetofonu,
- wzmacniacza mocy z wyjściem do podłączenia anteny,
- zasilacza sieciowego 24 V;
Zachowane fragmenty dokumentacji i pozostałe fizycznie elementy nadajników są dowodem, że wykonano układy do pracy na kanałach: 9 , 10 , 2 , 3. Pewnie było wtedy takie „zamówienie". Czy te urządzenia gdzieś pracowały?
Wiadomo, że w Poznaniu na kanale 9. Ostatnio dowiedziałem się od pana Janusza Pałubickiego, że przekazał on wtedy jakieś urządzenie i dokumentację do Gdańska. Poproszony o powtórne przesłanie dokumentacji, otrzymał schemat, ale już go nie zdążył przekazać dalej. Przesłał mi kopie schematu, który zachował się u niego do dziś, z prośbą o ocenę. Po porównaniu go z pozostałymi u nas fragmentami dokumentacji okazało się, że jest to „na czysto" przerysowana wersja zgodna z „warsztatowym" schematem generatora sterującego, zestrojonego dla fonii kanału 10. Gdańsk nadawał wtedy na k. 10. Nie mam żadnej informacji, czy przekazane urządzenie i dokumentacja zostały w jakikolwiek sposób wykorzystane. Czy nadajniki na kanał 2 i 3 gdzieś pracowały ? Nie wiem.

W nadajnikach „na" fonię telewizyjną zbudowane wzmacniacze mocy mogły dostarczyć do 20 W. Pierwsze wzmacniacze mocy były wykonane w układzie lampowym. Po prostu był wtedy łatwy dostęp do odpowiednich lamp. Powstały dwa modele:
- dla zakresu niskich kanałów TV lub UKF - na 2 szt. lamp EL803,
- dla zakresu III pasma TV - na popularnej lampie QQE 03-12;

Następnie, po otrzymaniu od Piotra odpowiednich tranzystorów mocy, wykonałem tranzystorowy wzmacniacz mogący pracować w III paśmie TV. Mniejsze rozmiary bloku wzmacniacza pozwoliły na zmontowanie w jednej obudowie stopnia sterującego i wzmacniacza mocy. Zasilanie nadajników na fonię TV odbywało się z zasilacza sieciowego, a układ tranzystorowy mógłby być również zasilany napięciem 24 V (np. dwa akumulatory samochodowe). W pozostałościach poprodukcyjnych jest kilka egzemplarzy niedokończonych nadajników lampowych, jak również przygotowane części do nad. tranzystorowych.

Pozostał również zestaw lampowy, zwrócony po eksploatacji. Zachował się również zestaw tranzystorowy, z którym swoją „przygodę" przeżył pan Paweł Napieralski.

W Zielonej Górze nikt o tych pracach nie wiedział (miałem taką nadzieję). Również rodzina. Dzieci wykorzystywane do transportu wiedziały tylko, że mają przewieźć dla Piotra np. baterie lub słoik z herbatą. Rodzina została poinformowana dopiero w roku 2005, gdy, w związku z filmem pana Zbysława Kaczmarka, Piotr „sypnął" sprawę.

To tyle uwag na temat opracowywania urządzeń dla „RS".

Mam nadzieję, że dla tych spraw już stosuje się przedawnienie.

Grzegorz Ciernioch

Zobacz inne strony w tej sekcji

Barbara Grześkowiak |
| Izabela Bednarczyk